Blog
Jak zaczęła się moja pasja do programowania — od gier do własnych aplikacji
Często ktoś mnie pyta, skąd wzięło się u mnie programowanie. Ostatnio też w rozmowie dla Portel.pl. Odpowiadam za każdym razem tak samo: nie było żadnego planu. Po prostu byłem ciekawy, jak to wszystko działa.
Opiszę to tutaj trochę dokładniej. Dziś robię strony internetowe i aplikacje dla firm, ale zaczynałem zupełnie inaczej.
Zaczęło się od gier
Jak wielu moich rówieśników, najpierw grałem. Z czasem zacząłem się zastanawiać, jak to jest zrobione. Skąd gra wie, że coś się stało? Kto liczy punkty? Jak to się w ogóle tworzy?
Nie uczyłem się programowania, bo chciałem zmienić zawód. Chciałem zrozumieć, jak działa coś, co mi się podoba. Dopiero później okazało się, że z tego da się zrobić coś więcej niż hobby.
Pierwsza aplikacja
Moja pierwsza aplikacja była bardzo prosta. To był przypominacz, na przykład o urodzinach. Nic wielkiego, ale pamiętam, jak fajnie było zobaczyć, że coś, co wymyśliłem, działa na prawdziwym telefonie i faktycznie się przydaje.
Dzięki temu zrozumiałem jedną rzecz: dobry projekt nie musi być skomplikowany. Ma rozwiązywać konkretny problem. Tak samo jest ze stroną dla firmy.
Ball Warrior
Największym sprawdzianem była moja gra mobilna Ball Warrior. Zrobiłem ją sam, na własnym silniku, w około trzy miesiące. Grafika jest prosta, ale mechaniki są rozbudowane, bo to one sprawiają, że w grę chce się grać dłużej.
Przy tej grze nauczyłem się najwięcej:
- jak doprowadzić projekt do końca, a nie tylko zacząć go z zapałem,
- jak radzić sobie z ograniczeniami, bo przy prostej grafice wszystko musi bronić się pomysłem,
- jak sprawić, żeby coś działało nie tylko u mnie, i jak wrzucić to do sklepu Google Play.
To samo robię dziś przy każdej stronie: ustalam zakres, pilnuję terminu, testuję i publikuję.
Wcześniej CNC
Nie zawsze pracowałem przy komputerze. Wcześniej byłem operatorem CNC. Dziś pracuję jako technolog programista, a poza tym robię strony internetowe, gry i aplikacje.
Praca przy maszynach nauczyła mnie dokładności i myślenia o całym procesie. Najpierw trzeba zrozumieć, jak coś ma działać, potem to zaplanować, a dopiero na końcu wykonać. Z moimi projektami jest tak samo.
Dlaczego lubię gastronomię
Z projektów dla firm najbardziej lubię te z gastronomii. Tam strona naprawdę pracuje na zamówienia. Moim największym projektem jest strona pizzerii z programem lojalnościowym i automatyzacją mediów społecznościowych. Dobra strona to dla mnie coś więcej niż ładny wygląd, to narzędzie, które ma pomagać firmie.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak to wygląda, zajrzyj na przykłady dla gastronomii.
Płatności online i współpraca z eService
Strona czy sklep to często dopiero połowa sprawy, bo klient musi jeszcze móc wygodnie zapłacić. Dlatego jestem Autoryzowanym Partnerem eService, firmy zajmującej się bramkami płatności, która należy do czołówki w Polsce. Dzięki temu mogę pomóc firmom przejść całą drogę: wybrać bramkę, załatwić umowę, skonfigurować ją i uruchomić na stronie lub w sklepie. Nie musisz sam porównywać ofert ani wchodzić w formalności.
Warunki umowy i prowizje ustala eService, więc przed podpisaniem zawsze dostajesz je do wglądu. Więcej znajdziesz w sekcji o płatnościach online.
A co ze sztuczną inteligencją?
Też o to pytają. Uważam, że AI jest bardzo przydatne i przyspiesza pracę. Ale samo nie zrobi dobrej strony, bo nie zna Twojej firmy ani Twoich klientów. Korzystam z niego tam, gdzie oszczędza mi czas, a o tym, jak ma wyglądać i działać strona, decyduję sam.
Co z tego wyniosłem
- Nie trzeba mieć wielkiego planu. Wystarczy ciekawość.
- Lepiej skończyć mały projekt niż porzucić duży.
- Ograniczenia często pomagają, bo zmuszają do dobrego pomysłu.
- Strona bez wygodnej płatności to połowa roboty, dlatego zajmuję się też bramkami płatności.
- Projekt ma być zrobiony dla użytkownika, niezależnie od tego, czy to gra, aplikacja, czy strona firmowa.
Rozmowę, w której opowiadam o początkach, możesz przeczytać na Portel.pl: „Z pasją do technologii”. A jeśli potrzebujesz strony albo aplikacji, napisz do mnie. Chętnie porozmawiam o Twoim pomyśle.